|
|
Blog > Komentarze do wpisu
kłótnie rodzinne co jest ich przyczyną
Polska, jak wiadomo, rodziną stoi. Nie zawsze jednak stosunki i stosuneczki panujące wśród spokrewnionych ze sobą osób są wzorem dla wchodzących w życie pokoleń. Bywa inaczej, żeby nie rzec – wręcz odwrotnie.
Brat bratu wilkiem
W święto niepodległości, czyli 11 listopada zeszłego roku na komendę policji w podwarszawskim Piastowie zadzwonił mężczyzna, który głosem drżącym z emocji powiedział, że przed wejściem do jego bloku siedzi zakrwawiony młody człowiek. Stan rannego był na tyle poważny, a jego zachowanie tak nie pasujące do sytuacji, w której się znalazł, że widzący to sąsiad powiadomił funkcjonariuszy.
Kiedy policjanci przybyli na miejsce, rzeczywiście zastali tam młodego człowieka całego we krwi, który jednak nie miał nic ciekawego do powiedzenia stróżom prawa. Stwierdził jedynie, że nic mu się nie stało i lepiej będzie, jak panowie w mundurach wejdą na górę sprawdzić, co dzieje się z jego bratem. Policjanci posłuchali młodego człowieka i ruszyli po schodach wiodących na czwarte piętro. Tam zastali matkę obydwu braci zajętą ścieraniem ze spółdzielczego lastriko plam krwi, które pozostawili jej synowie. Ona także odmówiła wyjaśnień na temat ran, które widniały na ciele jej dziecka. W mieszkaniu funkcjonariusze zastali wspomnianego wcześniej brata poranionego mężczyzny. On także miał na ciele obrażenia, ale nie tak rozległe. Mówił i poruszał się o własnych siłach i jako jedyny z całej rodziny skłonny był współpracować z policją.
Kiedy siedzący na dole mężczyzna został przetransportowany do szpitala na ulicy Banacha w Warszawie, stwierdzono u niego dwie głębokie rany prawego ramienia, dwie rany na plecach i dwie w jamie brzusznej. Prócz tego szereg drobniejszych obrażeń na całym ciele. Mężczyzna miał uszkodzoną śledzionę, wątrobę i trzustkę. Przeżył jednak operację i policja znów mogła stanąć z nim oko w oko. Leżąc w szpitalnym łóżku powiedział jednak mniej więcej to samo, co przed blokiem – nic nie powiem, to są sprawy między braćmi. To samo powtórzyła jego matka.
Natomiast brat, który był sprawcą całego zajścia, ochoczo przyznał się do postawionych mu przez prokuraturę zarzutów i z rozbrajającą szczerością wyznał, że on i jego brat kłócą się bardzo często. Tym mocniej się kłócą, im więcej alkoholu wypiją. Choć mieszkanie i dzielnica, w której jest ono położone, nie należą do jakichś slumsów, obaj bracia mają już na koncie drobne zatargi z prawem. Nie są typową rodziną patologiczną, tylko po prostu ludźmi z temperamentem, którzy muszą w pewnych okolicznościach postawić na swoim.
Jak wyznał brat poranionego – to był pierwszy raz kiedy pobili się na noże. Wcześniej używali pięści i innych sprzętów nie posiadających ostrza. Nóż znalazł się w robocie niespodziewanie i to właśnie przez ten nóż całe to nieszczęście. Mężczyzna nie potrafił logicznie i spójnie wytłumaczyć, co jest przyczyną jego kłótni z bratem – poza alkoholem oczywiście. W zasadzie obaj bracia lubią się i nie mają sobie nic do zarzucenia, ale czasem coś w nich wstępuje, po prostu. Wyrok za całe to zajście może urosnąć nawet do 10 lat.
Pieniądz przyjacielem człowieka
Prócz irracjonalnych przyczyn domowych kłótni kończących się rozprawą nożową, najczęstszym powodem waśni rodowych są pieniądze. Kłótnie o gotówkę rozgrywają się najczęściej pomiędzy teściową i zięciem lub synową i teściem, albo odwrotnie. Bywa także, że rodzona matka potrafi wyrzucić z domu własne dziecko, bo dziecko to – dorosły już człowiek - nie chce jej oddawać comiesięcznych poborów. Do kłótni na tle finansowym dochodzi także pomiędzy małżonkami.
Pochodne takich ekscesów bywają zupełnie kuriozalne, bo skoro można kłócić się o pieniądze, to dlaczego nie można kłócić się o jedzenie, o dobra doczesne, takie jak telewizor lub pilot do niego, albo samochód. W czasach, kiedy największym domowym rarytasem był kolorowy telewizor, ludzie nie mogący znaleźć kompromisu w sprawach majątkowych rozwalali sporne przedmioty siekierami. Najczęściej ofiarą takich posunięć padały telewizory, rzadziej lodówki i pralki. Kobiety, które domagały i domagają się nadal, bo przecież niewiele się w Polsce zmieniło, pensji swoich mężów, bywają przez poślubionych sobie mężczyzn odrąbywane od ślubnego portretu siekierką. Ten malowniczy sposób wyładowania negatywnych emocji narastających w związku dwojga kochających się ludzi jest szczególnie popularny na wsiach.
Kłótnie o pieniądze wybuchają dlatego, że oboje małżonkowie przekonani są o tym, iż tylko pieniądz daje szczęście i on jedynie jest przyjacielem człowieka. Stąd gwałtowne ataki na kasę współmałżonka i chęć zagarnięcia jej. Jeśliby się coś takiego udało oznacza to, że zwycięzca ma władzę w domu. Nie musi już liczyć się z nikim i z niczym, liczyć może za to pieniądze. Zmuszenie partnera lub partnerki, by oddawali współmałżonkowi pensję, bywa nieraz głównym celem zawierania związków małżeńskich. Tak, tak - w wielu przypadkach wcale nie chodzi o miłość. Szczególnie dotyczy to tych obszarów, gdzie wskaźnik bezrobocia jest wysoki, a poziom umysłowy pracujących mężczyzn - niski. Kobiety w takich sytuacjach zawsze chcą wykorzystać przewagę, jaką daje im seks i zagarnąć ciężko zapracowane pieniądze męża, po czym wydzielać mu je po kilka złotych aż do kolejnej wypłaty.
Dam, nie dam
Kolejną przyczyną rodzinnych kłótni jest seks. Kobieta traktuje własne ciało jak kapitał, który ma służyć jej do osiągania korzyści. Czasem oczywiście i ona ma jakąś seksualną frajdę, ale bywa, że chodzenie do łóżka nie ma na celu zaspokojenia żądz, a zaspokojenie ambicji. Uzależnienie mężczyzny od seksu, a następnie konsekwentne odmawianie mu tego seksu to właściwie standard. Nikt się temu specjalnie nie dziwi, gdy musi wysłuchać takich historii od wujka Władka na imieninach cioci Stefy.
Kiedy mężczyzna jest mężczyzną a nie pierdołą, poradzi sobie w takiej sytuacji w mig. Zadzwoni do swojej koleżanki z pracy, o której wie że mąż ją zaniedbuje, bo ma ważniejsze sprawy na głowie i spędzi z nią kilka uroczych wieczorów i nocy, czekając spokojnie, póki szanowna małżonka się nie odblokuje. Oczywiście żona dowiaduje się o wszystkim prawie natychmiast i wszczyna dziką awanturę oraz grozi rozwodem. Trzeba to przeczekać. Ona wie, że to był tylko seks, a nie miłość, w końcu sama traktuje seks instrumentalnie. Wyszumi się, wypłacze i uspokoi. Zażąda oczywiście zerwania kontaktów z koleżanką z pracy, co należy wykonać z miejsca i jak najbardziej brawurowo. Wszyscy i tak wiedzą, że to tylko na niby. Po kilku takich akcjach kobieta powinna zorientować się, że seksualny szantaż nie działa i nie pozostaje jej nic innego, jak zaprzestać wygłupów i rozpocząć mozolne budowanie wspólnego szczęścia w cichym małżeńskim gniazdku
http://www.makbet.pl/artykul/1205/klotnie-rodzinne-co-jest-ich-przyczyna
piątek, 24 września 2010, tak.ta.kati
Tagi:
problemy w małżeństwie
Komentarze
tak.ta.kati
2010/09/24 20:28:34
to tylko mężczyzna mógł napisać;)
2010/09/24 20:46:01
,,Ona wie, że to był tylko seks, a nie miłość, w końcu sama traktuje seks instrumentalnie. Wyszumi się, wypłacze i uspokoi. Zażąda oczywiście zerwania kontaktów z koleżanką z pracy, co należy wykonać z miejsca i jak najbardziej brawurowo. Wszyscy i tak wiedzą, że to tylko na niby. Po kilku takich akcjach kobieta powinna zorientować się, że seksualny szantaż nie działa i nie pozostaje jej nic innego, jak zaprzestać wygłupów i rozpocząć mozolne budowanie wspólnego szczęścia w cichym małżeńskim gniazdku ....,,
ogolnie rzecz biorąc kłotnie w małżeństwie to tez brak miłości i niedopasowanie oraz osobista skłonnośc do rozwiązywania sporów poprzez kłotnie. żona , ktora stosuje szantaż seksualny , czyli instrumentlanie podchodzi do seksu, po zdradzie dalej tak samo podchodzi , tyle, że ,,daje,, więcej w obawie, aby męża nie stracic ...mąz ktory szuka instrumentalnego zaspokojenia na boku tzn, że uczuc ma juz mało.......i zbliżamy sie do sedna ..przyczyna kłotni jest instrumentalne podejście do seksu u małżonków ...mechaniczne ,,pieprzenie,, sie powoduje tak naprawde brak spełnienia i prawdziwego zadowolenia. Malżonkowie sa ze sobą , obok siebie uwiązani wzajemnymi interesami. |